Menu

Od Ludwika i Franciszki - Blog Wróblewskich

Rodzina, rodzina, rodzina, ach rodzina.Rodzina nie cieszy, nie cieszy, gdy jest,Lecz kiedy jej nimaSamotnyś jak pies...

Zbieracz płaczek!

paaulap

dzieci

 Dzień Dobry Rodzino i Kochani Przyjaciele :)

Janusz Korczak napisał kiedyś piękne zdanie: "Kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat". Jest to raczej oczywista oczywistość. Śmiech w ogóle jest w naszym życiu bardzo pożądany. Zazwyczaj wyraża radość i szczęście. Śmiech wiąże się z wydzielaniem endorfin, które odpowiedzialne są za poczucie zadowolenia. Ale to właśnie śmiech dziecka rozczula i rozbawia najbardziej. Jest zaraźliwy, a najzabawniejsze w nim jest to, że bierze się zazwyczaj z niczego. Ot, zwykłe podrzucenie piłki może rozbawić takiego malucha, a wtedy wraz z nim śmieją się wszyscy wokół.

Ale z dziećmi, szczególnie tymi młodszymi jest tak, że czasami także płaczą. Pół biedy jeśli to płacz, bo piłeczka zniknęła z pola widzenia. Można szybko zacząć znowu podrzucać i wtedy śmiech powróci. Gorzej, gdy płacz bierze się z kolki, ząbkowania, albo wynika z przeziębienia, które do domu z przedszkola przyniosła starsza siostra. Można śpiewać, podrzucać, robić głupie miny, a dzieć dalej ryczy. Rośnie wtedy frustracja rodzica, który nie może ukoić nerwów dziecia (a przede wszystkim swoich), albo babci, która akurat przyszła opiekować się maluchem pełna dobrej babciowej energii. Nic nie pomaga.

Otóż znalazłam na to sposób! Nasze prababki, albo praprababki miały na to receptę, która gdzieś w otchłani zaginęła. Ale ja ją odnalazłam i czym prędzej przyszłam, aby z Wami się tą wiedzą podzielić. Jedna z mieszkanek gminy Nowa Słupia opowiedziała jak wyleczyć dziecia z płaczu.

"Brało się wtedy chusteczkę czystą, ocierało się o buzię płaczącego dziecka i należało wyjść z domu jedną drogą i w jakimś uczęszczanym miejscu należało rzucić tę chusteczkę za siebie. Znajdujący ją myśli, że komuś ona wypadła, taka ładna chusteczka i ją podnosi. O takim człowieku mówi się, że zbiera płaczki. Osoba pozbywająca się płaczków musi wrócić do domu inną drogą!"

Teraz chwila na wyjaśnienia. Wielu z nas pamięta, ale część może być zaskoczona ;) Nie mówimy o dobrze nam znanych chusteczkach higienicznych, tylko nierzadko prawdziwych haftowanych arcydziełach. Chusteczki higieniczne wszechobecne w naszym życiu jeszcze 30 lat temu były prawdziwym rarytasem, a cofając się jeszcze kilka dekad - nie było ich wcale. Były za to piękne jedwabne kawałki tkanin - nierzadko ozdobione wspaniałymi haftowanymi, bądź malowanymi motywami, albo sprowadzone zza granicy (wraz z pachnącymi w piórnikach gumkami myszkami) chińskie chustki w wydrukowanymi postaciami bajek czy zwierzątkami. Tak, te doskonale pamiętam... Zatem chodzi właśnie o takie chusteczki! Te mogą być lekarstwem na zapłakane oczka maleństwa.

Kochani rodzice maluchów, opiekujący się dziadkowie, ciociu, wujku każdego płaczącego dziecia - spróbujcie! Sprawdziłam, takowe można wciąż kupić! Na znanych portalach sprzedażowych jest ich całkiem sporo. Fakt, produkt do najtańszych nie należy, ale czego się nie robi, aby uzyskać choć chwilę spokoju ;)

Jak już spróbujecie to koniecznie podzielcie się wrażeniami i wynikami Waszych działań. A może znacie inne sposoby, aby pomóc młodym rodzicom, babciom, dziadkom, ciociom i wujkom :)

Wasza paulap :)

PS. Opis tego pomocnego obrzędu znalazłam, a jakże, w książce Leonarda Zyzmana "Świętokrzyskie opowieści, legendy, gawędy" wydanej przez Towarzystwo Przyjaciół Nowej Słupi.

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • Gość *.play-internet.pl

    Najgorsze co można zrobić jak dziecko zaczyna płakać (chociażby z powodu tego, że się przewróciło) powiedzieć "oj nic się nie stało" itp. Wtedy rozpoczyna się prawdziwa awantura :) mój sposób w takich sytuacjach to zająć dziecko czymś innym. Na przykład: "ooooo zobacz jaki samolot leci za oknem". Jak dziecko nagle zainteresuje się czymś innym to nawet jedna łezka nie spadnie :) :) pozdrawiam....

  • paaulap

    dokładnie!
    Ja pamiętam, że mnie rodzice w takich momentach pytali, czy "złapałam zajączka". Jakiego zajączka, RanyBoskie?! I za każdym razem ten zajączek mnie tak samo dziwił. Nigdy go nie złapałam, ale awantur wielkich nie robiłam. Chyba ;)

© Od Ludwika i Franciszki - Blog Wróblewskich
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci