Menu

Od Ludwika i Franciszki - Blog Wróblewskich

Rodzina, rodzina, rodzina, ach rodzina.Rodzina nie cieszy, nie cieszy, gdy jest,Lecz kiedy jej nimaSamotnyś jak pies...

Wujek Józek, część I

paaulap

Dzień Dobry Rodzino :)

Dziś głos oddaję Marcinowi, który już jakiś czas temu wpadł na pomysł spisania ciekawych rodzinnych historii dzięki czemu będziemy mieć co najmniej kilka wspaniałych wpisów blogowych. Dziękując w imieniu wszystkich Marcinowi zachęcam wszystkich do poszukania we własnych wspominaniach niezapomnianych historii, które przekazywane są z pokolenia na pokolenie, a także tych, które dzieją się teraz :)

Wujek_Jzek11

Józef Wróblewski, s. Ludwika i Franciszki zd. Agatowskiej, ur. 25 marca 1925 r. w Jeleniowie, zm. 20 października 1996 r. w Warszawie.

 Trzeci wg. starszeństwa, po Stachu i Tadku, z Braci. Postury może i nikczemnej, ale za to duchem wielki. Urodzony w ciężkich powojennych czasach (po I wojnie światowej oczywiście), wychowywał się i dorastał w domu rodzinnym w Jeleniowie.

WOJSKO

Ciężkie, powojenne lata 1948-1950 spędził Józek odbywając zasadniczą służbę wojskową w jednostce wojskowej w Lublinie albo Majdanku. Jako, że były to czasy utrwalania tzw, "władzy ludowej" większość służby spędził prawdopodobnie w Bieszczadach, gdzie w ramach akcji "Wisła" zwalczane były bandy. Dosłużył się tam starszego szeregowego i zdobył prawo jazdy. Ale, jako że w "cywilnym życiu" nigdy się samochodu nie dorobił, a i pracy jako kierowca nie poszukiwał, to i to prawo jazdy po pewnym czasie bardziej jako legenda już chodziło. Natomiast lubił szybką jazdę i wszystkie konie jakie posiadał tak układał, że zwykle furmanką po wsi i nie tylko, jeździł chyba najszybciej.

Generalnie nie lubił poruszać się zbyt wolno. W czasie prawdopodobnie jedynego urlopu, na który miał możliwość przyjechać do domu, jechał z Lublina do Zagnańska pociągiem, a następnie była przesiadka na kolejkę wąskotorową, która jeszcze wówczas kursowała wożąc drewno wycięte w lasach pomiędzy Zagnańskiem a Świętym Krzyżem. W czasie jazdy kolejką stwierdził, że ta porusza się zbyt wolno więc na piechotę, przez Hutę, Bartoszowiny, Trzciankę dotarł do domu szybciej niż ta dotarła do Świętego Krzyża.

Po zakończeniu służby wojskowej Józek trochę chodził w kawalerkę na Trzciankę do Marysi Dąbrowskiej. Jako że w swoich działaniach był bardzo szybki to i swatów wysłał też szybko. Oświadczyny zostały Przyjęte i 25 marca 1951 r. w kościele pw. Świętego Wawrzyńca, w parafii Nowa Słupia odbył się ich ślub.

Wujek_Jzek21

Fot. Maria i Józef Wróblewscy

 

wujek_Jzek31

Fot. Maria i Józef w otoczeniu rodziny. Stach siedzi pierwszy z prawej, Tadek stoi pierwszy z prawej , Marysia stoi druga z prawej, Maniek stoi trzeci z prawej (opiera dłonie na Antku)
wujek_Jzek41Fot. Maria i Józef w dniu ślubu w otoczeniu gości weselnych

 Józek i Marysia mieli czwórkę dzieci:

  • Hanię Kingę, ur. 26 lipca 1952 roku - Hania wyszła za mąż za Krzysztofa Albińskiego z Ożarowa Mazowieckiego, mają 2 synów:

- Wojtka, ur. 22.12.1977 r. Wojtek ożenił się z Ewą, maja trzy córki Krysię (2007), Różę (2009) i Ulę (2017).

- Jakuba, ur. 21.12.1981 r. (22 kwietnia 2016 r. ślub z Emanuelą)

  • Ryszarda Marka, ur. 28 czerwca 1954 r. - Rysiek ożenił się z Wiesią Sokół z Sarniej Zwoli, dzieci:

- Agnieszkę, ur. 6 stycznia 1975 r. - Agnieszka wyszła za mąż za Grzegorza Mazurkiewicza, mają dwie córki: Anię (1997) i Maję (2006)

- Monikę, ur. 8 stycznia 1978 r., Monika wyszła za mąż za Marcina Piórka, mają dwoje dzieci: Natalię (2007) i Piotra (2009)

- Pawła, ur. 11 września 1982 r., Paweł ożenił się z Martą i mają syna Kacpra (2013 r.)

  •  Grażynę Zofię, ur. 15 maja 1959 r. Grażyna wyszła za mąż za Ryszarda Agatowskiego z Grzegorzowic (aktualnie są po rozwodzie). Mają jedną córkę:

- Anetę, ur. 17 grudnia 1977 r. - Aneta wyszła za mąż za Zbyszka Klotza, mają dwójkę dzieci: Sebastiana (2010) i Barbarę (2013)

  • Marcina, ur. 20 grudnia 1963 r., Marcin ożenił się z Anną Łobodziec ze Starego Kisielina k. Zielonej Góry. Mają dwóch synów:

- Filipa Roberta, ur. 7 czerwca 1987

- Macieja Szczepana, ur. 26 grudnia 1989 r. - w związku z Magdą, mają jednego syna Maksymiliana

< Czyli rodzina wujka Józka w komplecie :)

Rodzina duża więc i historii rodzinnych niezliczona ilość. Zaczniemy od narodzin Cioci Hani :)>

 Pierwszym wyczekanym dzieckiem Józefa i Marysi była córka, która urodziła się 26 lipca 1952 r. Jak na ówczesne standardy pierwsza córka w rodzinie to nie był szczyt szczęścia. Bardziej oczekiwanym i spełniającym oczekiwania byłby syn. Niemniej jednak, skoro już się ta córka urodziła, to trzeba było dopełnić formalności i przed chrzcinami dokonać rejestracji dziecka w Urzędzie, wówczas Gminnej Radzie Narodowej w Starej Słupi. Niezbyt szczęśliwy z tego faktu, zaopatrzony w butelkę "pępkowej" udał się Józek do Starej Słupi, gdzie obowiązki Przewodniczącego Gminnej Rady Narodowej pełnił nie kto inny, jak jego brat Tadeusz.

Po wymianie powitań oraz doświadczeń z posiadaniem dzieci (Tadek był już szczęśliwym ojcem dwóch synów: Leszka i Janusza) co odbywało się oczywiście w trakcie spożywania "pępkowej" Tadek przeszedł do meritum, czyli nakazał referentce, młodej dziewczynie, która również spożywała z nimi "pępkową" dokonania wypisania aktu urodzenia.

Na początku należało wpisać dane rodziców, miejsce urodzenia, itp. i to poszło bez problemu. W pewnym momencie Tadek zapytał:

- To jak ma córka mieć na imię?

- Hania, wpisz pieron Hania - ze łzami w oczach odpowiedział Józek.

I tym sposobem Hanna, osoba już aktualnie dorosła i poważna, we wszystkich dokumentach typu dowód osobisty czy paszport figuruje jako Hania Albińska, co czasami budzi uśmiechy i lekkie niedowierzanie osób sprawdzających dokumenty.

 <swoją drogą, takich dziwnych "imionowych" historyjek jest  w naszej rodzinie więcej, ale o tym innym razem :) p.>

 ciociaHania1

Fot. Maria Wróblewska z córką Hanią.

CDN...

Czytajcie, komentujcie, przekazujcie dalej, ale przede wszystkim dopisujcie kolejne historie

Wasza paulap ;)

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • Gość: [skowronek] *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl

    No chyba mnie było słychać w Starachowicach tak się śmiałam. Dla mnie jest to opowiadanie, które słyszałam od samej bohaterki Hani . Na zjeździe Marcin opowiadał historię wigilijną. Można z nią zaczekać do Bożego Narodzenia, ale po co? Paula , prooooszę . A teraz do naszej Rodzinnej Blogerki: SZACUN!!!!!

  • Gość: [Maciek] *.play-internet.pl

    Nie wiem jak to sie stalo, ze autor wpisu najbardziej ubogo swoja wlasna rodzine opisal ;) Moja zona Magda, a pelne imie to Magdalena z domu Sokólska. Syn Maksymilian urodzil sie w 2017 roku.

    Bloga chlone wlasnie z mocnym postanowieniem wtracenia do niego swoich trzech groszy w bliskiej przyszlosci :)

© Od Ludwika i Franciszki - Blog Wróblewskich
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci